Bazagmin.pl

Przegląd prasy

Radni pod ciągłą obserwacją? W oku ukrytej kamery?

Oceń:

Konsternacja podczas konferencji prasowej SLD w jednej z ratuszowych sal obrad radnych. Politycy lewicy i dziennikarze spostrzegli, że na parapecie okna w budynku zarządzanym przez prezydenta z konkurencyjnego PiS stoi jakaś dziwna kamera...

Nie tylko w ratuszowej auli debatują płoccy radni. Dokładnie nad tzw. salą sejmową, na drugim piętrze zabytkowego gmachu Urzędu Miasta jest pokój, który wszyscy samorządowcy nazywają: "dwieście sześć". Radni zbierają się tam na posiedzeniach poszczególnych komisji, czasami wypożyczają go na spotkania - np. z Grzegorzem Kołodką. Czasami też organizowane są tam konferencje prasowe prezydenta Płocka - jak ta ostatnia poświęcona prezentacji budżetu miasta na 2010 rok.

W poniedziałek dziennikarze spotkali się w "dwieście sześć" z politykami Sojuszu: Jerzym Szmajdzińskim (kandydatem na prezydenta RP) oraz Wojciechem Hetkowskim (kandydatem na prezydenta Płocka). Pokój zarezerwowali wcześniej radni SLD.

 

Podczas konferencji prasowej ktoś zwrócił uwagę na urządzenie na parapecie okna - z charakterystycznym kloszem zakrywającym kamerę. Na pierwszy rzut oka - jest bardzo podobne do tych z systemu monitoringu miejskiego. Na spotkaniu działaczy lewicy z dziennikarzami nie działo się ani nic szczególnego, ani niepokojącego czy kompromitującego, a mimo to zapanowała ogólna konsternacja i niepewność. Tym bardziej że urządzenie stoi dość nisko, nie wiadomo, czy nie filmuje na przykład tego, co dzieje się... pod stołami.

- Uśmiechnij się, jesteś w ukrytej kamerze - żartowali sobie uczestnicy konferencji.

- Nie, nie wiedziałem, że jest tam kamera - przyznaje radny SLD i wiceprzewodniczący rady miasta Arkadiusz Iwaniak, gospodarz spotkania w "dwieście sześć". - Nie mam nic przeciwko temu, by mnie nagrywać, choć dobrze byłoby, bym to wiedział.

- To kamera? - radny, szef komisji komunalnej w radzie miasta Wiesław Kossakowski (stowarzyszenie Nasz Kraj) nie ukrywa zaskoczenia. - Kilka osób pytało mnie nawet, co to za urządzenie, ale przyznaję się, że nie potrafiłem odpowiedzieć. Nie przeszkadza mi ono, ale wolałbym wiedzieć, jeśli mnie nagrywa.

Zaczęliśmy dopytywać, skąd urządzenie w rogu sali obrad radnych. Okazało się, że to jedna z dwóch kamer, dzięki którym na stronie internetowej Urzędu Miasta zobaczyć można miasto on-line. Jedna pokazuje Wzgórze Tumskie, druga - właśnie ta w ratuszowej sali obrad - prezentuje Stary Rynek. Są one przeznaczone głównie dla turystów, choć czasem korzystają z nich płocczanie, gdy chcą zobaczyć, co dzieje się nad Wisłą lub przed ratuszem.

Ta druga kamera była początkowo na ratuszowej wieży, ale pracownicy Urzędu Miasta tłumaczą, że ciągle były z nią kłopoty. Po ostatniej przygodzie, gdy w wieżę uderzył piorun - zdecydowali, że ją stamtąd zabiorą. I znaleźli dla niej nowe miejsce w oknie pokoju "dwieście sześć". Najwyraźniej zapomnieli powiedzieć o tym radnym. - Naprawdę świetny, świetny pomysł z tą kamerą - komentuje z sarkazmem wiceprzewodniczący Arkadiusz Iwaniak.

Z wyjaśnień, jakie zebraliśmy, wynika, że kamera wciąż skierowana jest na Stary Rynek, obraca się wprawdzie, ale pod niewielkim kątem i nie pokazuje wnętrza sali. Chyba, że ktoś... obróci ją w całości. - Teraz sobie przypominam, że wisiała tam karteczka z uprzejmą prośbą, by urządzenia nie dotykać. Może właśnie dlatego, by go nie obrócić? - zastanawia się już wyraźnie rozbawiony radny Kossakowski.

- Nie wiedziałem, że w oknie jest taka kamera - przyznaje szczerze przewodniczący rady miasta Tomasz Korga (PiS). - Nie, nie będę tego komentował, to niemożliwe, żeby prezydent nas nagrywał - mówi najpierw dość pewnie, stanowczym tonem. Po czym waha się i dodaje: - Sprawdzę jutro, jak działa ta kamera.... - ale przerywa i znów, z większym przekonaniem, mówi: - Nie, nie wierzę, żeby nas nagrywała.

Wieści samorządowe